Kalendarz polski codzienny

22 grudnia 1914

0.0/5 ocena (0 głosów)
22 grudnia 1914

Bitwa pod Łowczówkiem

To była jedna z pierwszych wielkich bitew polskich legionistów podczas I wojny światowej. Jedna z tych, które przyniosły im sławę i budowały później legendę tych, co rzucili swój życia los na stos. O jej znaczeniu świadczy fakt, że przed wojną miała swoją tablicę przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie, wybudowanym w roku 1925. W czasach Polski sowieckiej o Łowczówku nie mówiono i nie pisano. Wspominanie i wysławianie czynu legionowego było wtedy zakazane, tak jak wspominanie zwycięskiej wojny z bolszewikami. W Polsce sowieckiej bolszewicy byli „nasi”, a bohaterowie walki o odrodzenie Rzeczypospolitej stali się „reakcjonistami”, niegodnymi pamięci. Upokarzano nas tak i ogłupiano przez wiele lat. Niektórzy w tej głupocie żyją do dziś.

Łowczówek to wieś w gminie Pleśna, w powiecie tarnowskim. Tu w dniach 22-25 grudnia 1914 r. I Brygada Legionów stoczyła krwawy bójz Rosjanami. Brygada była wówczas odpowiedzialna za jeden z najtrudniejszych odcinków frontu rosyjsko – austriackiego. Rosyjski plan strategiczny na początku I wojny światowej przewidywał szybkie pokonanie Austro-Węgier, wyeliminowanie ich z wojny. Pod Tarnowem Rosjanie przełamali front. W walce z doborową dywizją rosyjską Polacy dowodzeni przez ppłk. Kazimierza Sosnkowskiego, znanego później wybitnego generała, odparli kolejnych 16 ataków rosyjskich, wzięli do niewoli 600 żołnierzy wroga i utrzymali pozycje, nie pozwalając na dalszy wyłom w linii frontu, co zagrażałoby okrążeniem sił austriackich.

Polacy zaatakowali natychmiast po przybyciu na pole walki, wieczorem 22 grudnia, aby nie pozwolić Rosjanom na umocnienie się na zdobytych wzgórzach. Polskie pułki dostały rozkaz odbicia wzgórz nr 360 i 342. 1 Pułk Edwarda Rydza-Śmigłego zdobył wyznaczony cel z marszu, walcząc na bagnety. 5 Pułk kpt. Ścibora-Rylskiego dostał się pod ogień artylerii rosyjskiej, lecz rankiem następnego dnia zdobył wzgórze.

Rosjanie wzmocnili swoje siły odwodami i przygotowywali przeciwnatarcie. Ogień cekaemów i artylerii odciął legionistom zaopatrzenie i komunikację ze sztabem. Przez całą Wigilię trwała krwawa bitwa i odpieranie kontrataków rosyjskich. Podobnie następnego dnia. Z powodu mgły walkę prowadzono na bagnety. To wtedy zginęło najwięcej młodych legionistów.

Brygada zdobyła wyznaczone punkty i wytrwała na pozycjach przez 4 dni i 3 noce. Siły rosyjskie zostały zatrzymane, co umożliwiło Austriakom rozbudowanie frontu.

W bitwie pod Łowczówkiem poległo 128 legionistów, wśród nich 38 oficerów, 342 było rannych. Dowództwo austriackiej 4 Armii przyznało Polakom liczne, wysokie odznaczenia. Polski „Wehrmacht” na froncie wojennym stawał się coraz bardziej znany i ceniony, co przypominało też o polskiej świętej Sprawie niepodległości. Żołnierz legionów, poeta Edward Słoński tłumaczył sens ofiary krwi w tamtym czasie: bo wciąż na jawie widzę i co noc mi się śni, że Ta, co nie zginęła, wyrośnie z naszej krwi

Nie zapominajmy o starych żołnierskich cmentarzach. Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej... (C. K. Norwid).

Fragment reportażu Mirosława Miodońskiego z cmentarza w Łowczówku (Nad Sołą i Koszarawą, nr 95/2002).

Od rana 3 lipca 2001 pochmurny dzień. Naszym celem jest pole wielkiej bitwy, stoczonej przez 1 Brygadę […]. Nazwano ją bitwą pod Łowczówkiem – wioską w pobliżu linii kolejowej, w połowie drogi z Tuchowa do Tarnowa. Brygada weszła tutaj do akcji 22 grudnia w trybie nagłym, pod wpływem sytuacji na froncie. Dowiezieni z Nowego Sącza, gdzie mieli spędzić święta BożegoNarodzenia, żołnierze polscy prosto z pociągu ruszyli do ataku na lesiste wzgórza po obu stronach torów, aby zamknąć lukę powstałą w liniach c.k. armii po uderzeniu XXI korpusu rosyjskiego […].

Jedziemy szosą tarnowską. Chcemy zobaczyć miejsce bitwy i odnaleźć tamtejszy cmentarz poległych […]. Przed Tarnowem, w Zgłobicach, skręcamy w prawo i kierujemy się na Pleśną. Jedziemy. Dwa kilometry, pięć. Wreszcie jest skrzyżowanie na wzgórzu. Skręcamy w lewo, przejeżdżamy kilkaset metrów polną, ale dość twardą drogą. Jest. Sporych rozmiarów drogowskaz, duże białe litery na czarnym tle informują: Cmentarz Legionów Polskich 8 km. Pełni nadziei jedziemy tą drogą przez las, potem zaczynają się pola i pagórki, droga staje się gorsza i stopniowo ogarnia nas zwątpienie: gdzie ten cmentarz? […]. Droga zwęziła się już na wymiar drabiniastego wozu, spod kół raz po raz wychlapuje się woda z kałuż. Mijamy kolejne wzgórze […]. Przy kolejnej chałupie parkujemy. Gospodyni objaśnia nas, że cmentarz jest tuż tuż. W zeszłym roku miał tu być prezydent, ale coś nie dojechał. – Panowie, to była wielka bitwa. Mój dziadek opowiadał, że na naszym polu były polskie okopy i żołnierze co wieczór przychodzili do nich na wieczerzę. I co wieczór było ich mniej… […].

Charakterystyczny murek cmentarny, spoza którego wyłaniają się rzędy żelaznych krzyży i tylna ściana kaplicy. Schodzę w dół błotnistą ścieżką, obchodzę mur i znajduję niewielką żelazną bramę z datą 24 XII 1914. Za nią szeroka trawiasta aleja w kierunku białej kaplicy z wielkim czarnym krzyżem na frontonie. Zdejmuję zasuwkę i wchodzę. Nagle udziela mi się cisza należna tym, którzy tu na wieczność spoczywają. Chodzę pomiędzy rzędami pojedynczych mogił, na wielu z nich można odczytać nazwiska. Wiem, że pochowano tutaj 113 legionistów. Ale są również niepolskie nazwiska. To żołnierze c.k. armii, którzy padli w tamtej bitwie. Czasem ktoś tutaj zagląda: na jednej z mogił widać resztki wieńca z biało-czerwoną kokardą.
Obok kaplicy znajduję wyróżniającą się okazałym pomnikiem całkiem nową mogiłę. Okazuje się, że spoczywa w niej zmarły na emigracji w 1984 r. generał Wojska Polskiego Gustaw Dobek herbu Gryf Łowczowski. To kronikarz 5 Pułku, bardziej znany jako Gustaw Łowczowski, autor kilku książek, uczestnik bitwy. Ta bitwa musiała być dla niego wstrząsającym przeżyciem, skoro przyjął do swego nazwiska element z nazwy pola bitwy i po latach kazał się pochować „przy kolegach z młodości”.
Bywają tutaj kombatanci. Pod kaplicą znajduję tablicę upamiętniającą ich pobyt w 1964 r., w 50 rocznicę bitwy: „Kolegom, którzy z nadzieją wywalczenia Polski Niepodległej w boju na tych polach pozostawili swoje życie – Koledzy”... Wzruszenie chwyta mnie za gardło. Rzeczpospolita w 1931 r. ufundowała ten cmentarz swoim bohaterom, których doczesne szczątki pracowicie zebrano z okolicznych pól. Dziś trafić tutaj trudno. Nawet Prezydent Rzeczpospolitej wolał nie ryzykować...

Autor

Piotr Szubarczyk

Komentarze (0)

Skomentuj

Komentujesz jako Gość.

Anuluj Wysyłam komentarz...