Inicjacja lucyferyczna na wakacjach | Wiara

Wiara, etyka - Wiara

AddThis Social Bookmark Button

fot. Abby Walton/Flickr.comIstnieją z grubsza rzecz biorąc dwa sposoby patrzenia na rytuały. O ile dla agnostyka każdy rytuał jest rodzajem teatru, oddziałującego co najwyżej w sensie psychologicznym, artystycznym, czy może nawet satyrycznym, o tyle dla osoby wierzącej, jest istotne co z nią ten rytuał robi i ma to istotny wymiar duchowy, prowadzący drogą w górę lub w dół. Wakacje są niekiedy okazją do uczestnictwa w różnego rodzaju rytuałów inicjacyjnych.

Po pierwsze zaznaczę, iż prawdą jest, że w religiach pogańskich znajduje się owo słynne we współczesnej teologii „pewne światło prawdy”, „intuicja”. Prawdą jest także, iż tamto światło rozświetla się w ciemnościach. Ta ciemność może być zaś dwojakiego rodzaju: tzw. ciemnotą (nieuzasadnionym mniemaniem, niedouczeniem), może być też i często jest, prawdziwą groźną ciemnością (ciemnością duchową).


Inicjacja lucyferyczna

Zatem, aby zrozumieć rodzaj zagrożenia, należy przyjąć, że pogańskie rytuały niekiedy niosą ze sobą niebezpieczeństwo realnego kontaktu z szatanem. Niestety praktyka potwierdza, że ten kontakt może nastąpić niezależnie od naszego stosunku do tego rytuału. Wiąże się to z faktem iż życie duchowe jest realne, a szatan pomimo upadku nie zatracił cech anioła i może odpowiedzieć, jeżeli jest wzywany. Jednym z jego imion jest Lucyfer tzn. „Niosący światło” (światło fałszywej obietnicy, doczesnego zysku, nadzwyczajnych, lecz zwodniczych uzdolnień). Podobnie jak rytuały Kościoła skutkują nawet jeżeli przystąpimy do nich z niepoważną motywacją (ochrzczeni „dla żartu”, czy jako nieświadome dzieci, zostaniemy realnie włączeni do Kościoła) tak, niejako symetrycznie, chcąc „zabawić się w rytuał”, nie traktując go wcale poważnie, możemy być w sposób realny oddani szatanowi (choć początkowo może nie mieliśmy takiego zamiaru).

Dla wielu lekkomyślnych jest to niewiarygodne, lecz potwierdza to praktyka egzorcystów. Zacytuję tu fragment homilii Ks Włodzimierza Cyrana, egzorcysty diecezji częstochowskiej „Inicjacja okultystyczna, spirytystyczna, czy lucyferiańska jest bardzo niebezpieczna i ona obciąża człowieka danego, a czasem jego potomków na wiele pokoleń. (...) Są pewne szczególne miejsca na świecie, mam nadzieję że nikogo nie skusi żeby jechać do Niemiec do tego miejsca gdzie Hitler zaprzysięgał swoich oficerów, do Externsteine, gdzie właściwie samo nawiedzenie tego ośrodka powoduje to, że człowiek może niestety zostać opętany i może wkrótce skończyć życie. Znamy niestety świadectwa konkretnych takich przypadków. Tak więc żyjemy w takim właśnie dziwnym świecie, tak więc musimy być czujni.”(Częstochowa 27.04.2013 r.)


Czym jest inicjacja

Kluczowym pojęciem jest tu inicjacja: „Proces przemiany i wtajemniczenia, w wielu kulturach związany z próbami i czynnościami rytualnymi, mający doprowadzić poprzez symboliczną śmierć do narodzin nowej osoby.” (definicja za: Edi Pyrek, Rytuały, wtajemniczenia, inicjacje.). Mircea Eliade, najbardziej chyba znany badacz tych spraw, dokonał podziału inicjacji na trzy główne typy: 1) obrzędy dojrzałościowe, zwane też inicjacją plemienną. Zbiorowe rytuały, poprzez które dokonuje się przejście z dzieciństwa lub młodości do wieku dojrzałego 2) obrzędy wejścia do stowarzyszenia tajemnego czy bractwa; 3) powołanie znachora czy szamana – charakteryzujące się powołaniem mistycznym. W skrócie zaś mówiąc inicjacja to przełomowy punkt w życiu duchowym. Są sakramenty inicjacji chrześcijańskiej (np. chrzest święty), są też demoniczne anty-sakramenty. Musimy więc być czujny, aby temu nie podlec, także i w tym wypadku lepiej jest wykazywać się zbytną ostrożnością i najwyżej odmówić udziału w czymś co było tylko teatrem dla turystów i nie niosło ze sobą inicjacji, niż wrócić z tych wakacji zainicjowanym, ze sporymi, bardzo trudno usuwalnymi kłopotami duchowymi.


Jak rozpoznać niebezpieczeństwo?

Przyjrzyjmy się specyficznemu językowi, jakim operuje reklama tego typu zdarzeń, zasadniczo już na samym początku brzmi to dziwne, co powinno nas zaniepokoić. Cytuję ze stron internetowych, których nie chce reklamować, dla tego nie podaję źródła cytatu, traktując tekst jedynie leksykalnie.


Miejsca mocy

Pewne biuro podróży zaprasza nas na wycieczkę „Egipt - Miejsca Mocy – i jego święte miejsca” Już ten tytuł mówi nam, że jest to coś więcej niż wycieczka w celu poznawania starożytnej historii, czy zwykłemu odpoczynku w ciepłym klimacie. W tym samym Egipcie,  można by było spokojnie i bezpiecznie spędzić czas, jednak mamy tu do czynienia ze specyficzną wycieczką. Czytamy dalej „Będzie to niezwykła wyprawa w wolnym duchu po Egipcie, do starożytnych miejsc mocy świętej geometrii (...) Podczas podróży będziemy wchodzić do miejsc mocy i otrzymywać inicjacje mądrości.” Widzimy że sprawa nie jest nawet zakomuflowana, w tekście reklamowym wyraźnie jest użyte słowo „inicjacje”. Również tam, gdzie jest mowa o „świętej geometrii” mamy do czynienia z zapożyczeniem z języka masonerii. „Na szlaku będziemy uruchamiać w sobie boskie aspekty poprzez medytacje miłości i światła - na Ścieżce Serca, oraz wprowadzać nowe informacje do pola świadomości.” Zatem taka podróż jest drogą, lecz drogą ku czemu? Czy naprawdę bezpiecznie jest bezmyślnie włączać się w grupę osób, która podróżuje w jakimś religijnym celu, którego natury najczęściej nie pojmujemy, po prostu nie zwracając z początku uwagi na propagandę, jaką nas się otacza? Potem jak się nam te pogańskie „boskie aspekty” zaczną realnie uruchamiać, możemy wpaść w niemałe przerażenie...

Warsztaty pseudo-muzyczne

następny przykład. „Wyjazd pod hasłem: ,,Szamański Bęben - Przedmiot Mocy’’ Warsztat tworzenia szamańskiego bębna.” Warsztat prowadzi „badacz etnicznych kultur, terapeutka wykorzystująca w pracy psychotechniki szamańskie, autorka książek z zakresu psychologii transpersonalnej obejmującej szamańskie praktyki duchowe.” Znów, możemy się już domyślać, że nie jest wyjazd związany jedynie z muzyką, relaksem, lecz rozpoczęcie jakiejś drogi duchowej, czyli inicjacji. „W różnych tradycjach ludzie inaczej podchodzili do sposobów tworzenia szamańskiego bębna:  w niektórych narodach - szaman w procesie głębokiego rytuału sam wykonywał swój bęben,  w  innych społecznościach  bęben dla szamana był robiony przez osobę zajmującą się wykonywaniem bębnów. Zarówno w pierwszym jak i w drugim przypadku, tworzenie bębna było zawsze głębokim i sakralnym rytuałem”. Dowiadujemy się, że „Bęben to wielofunkcyjny instrument który pomaga: Osiągać zmiany stanu świadomości; Współdziałać z różnego rodzaju energiami, duchami i wymiarami.” Tam, gdzie na serio jest mowa o współdziałaniu z duchami, tam równieżnna serio katolik powinien trzymać się z daleka. Następna część tekstu jest już typowo New-Ageowa. Możemy przy pomocy bębna” Oczyszczać osobistą przestrzeń i przestrzeń mieszkania, domu; Zaglądać  w przyszłość i diagnozować dolegliwości; Zatrzymać wewnętrzny dialog i zwiększyć moc dynamiki własnych intencji; Rytm i dźwięk bębna mogą pomóc w odzyskiwaniu zdrowia i wzmocnieniu sił;” New age jak zwykle daje jakieś bardzo szerokie obietnice, które może i częściowo niekiedy podlegają spełnieniu, niemniej dzieje się to bardzo dużym kosztem. Środkiem do tego zaś ma być „Udział w starożytnych (pierwotnych) sakralnych rytuałach;”


Wycieczki do Ameryki Południowej

Także podróże do Ameryki Południowej, często włącza nas w systemy neopogańskiej wiary. Organizatorzy podróży dają nam złudzenie „wtajemniczenia”, osiągania jakichś nieznanych środowisk. „Przejazd do świętego i nie zawsze dostępnego dla „białych” Sanktuarium Mówiącego Krzyża nierozerwalnie związanego z historią jukatańskich Majów. Wizyta w jednej z wiosek Majów do której nie docierają turyści: spacer po wiosce, wizyty w domach, posiłek, możliwość pływania w cenocie. Wizyta u autentycznego szamana, znakomitego lekarza i kapłana religii Majów. Uczestnictwo w rytuale błogosławieństwa świętego napoju z kukurydzy. Powrót do hotelu...” Powrót do hotelu, lecz czy jest to powrót samemu, czy w towarzystwie niewidzialnego towarzysza? Komu i w jakim celu poświęcony był ten napój? O to już najczęściej nie pytamy.


Pogaństwo w Polsce

Oto wspomnienia podróżnika, tym razem inicjacja spotkała go nie tak daleko, bo u nas w Polsce. Także i tutaj mamy swoje pogaństwo „W wigilię nocy sobótkowej odbyliśmy rytualną saunę. Francis wprowadził nas w arkana filozofii Druidów, historię Celtów i koncept kalendarza. W noc kupalną zapaliliśmy świeczki na jeziorze Ostrzyckim i zagraliśmy na weselu Joasi i Marcina. Goście weselni początkowo zdumieni energetycznymi rytmami bębnów zatańczyli tradycyjny taniec w kręgu.” Choć wyjazd jest niedaleki, język zaproszenia jest podobny. Mamy się cieszyć, że jest Rytuał, jakieś energie, dawne zaginione cywilizacje. „Najwytrwalsi czuwali przy ognisku i o świcie widzieli cuda na kamiennych kręgach.” Cuda, lecz przez kogo czynione? Jeżeli ta energia pozwala się przywoływać, to znaczy ta energia nas rozumie, ona nie jest siłą fizyczną, lecz duchem. „Główna ceremonia odbyła się druidzkim obyczajem w samo południe. W Stonehange bierze w niej co roku udział około 50 tysięcy ludzi. W naszej – pierwszej w Polsce wzięło udział kilkanaście osób. Otworzone zostały bramy 4 stron świata, przywołane duchy przodków, Peruna – Słońce i Łado – Matki Ziemi. (...) Potem Francis mówił, że chciało mu się płakać ze wzruszenia – jak Wielki Duch pięknie wszystko w czasie koincydencją pozaplatał.” Te wspomnienia przekazuje nam portal wegetarianski.pl. Wielu broni wegetarianizmu jako czegoś bezpiecznego, dotyczącego tylko zdrowej diety. Uważa że wyjazd organizowany przez wegetarian, to samo zdrowie. Wielu jednak, zwłaszcza katolickich egzorcystów uważa, że można z takiego wyjazdu wrócić z chorobą duchową.


Salony Spa

Inicjację możemy spotkać także nie ruszając się zbyt daleko. Często miejscem inicjacji są salony kosmetyczne „spa”. Tutaj oczywiście trzeba zaznaczyć, że nie wszystkie salony „spa” związane są z New Age, niektóre niestety tak. Czasem określenie „rytuał” wydaje się być stosowane jako bezmyślny zamiennik słowa „zabieg” jak na przykład w sformułowaniu „Tropikalny rytuał pozwalający oczyścić i złuszczyć martwy naskórek przy jednoczesnym wygładzeniu skóry.” Czasem jednak to co mają do zaoferowania nam w „spa” brzmi naprawdę niepokojąco. Nie ma też związku z racjonalnym działaniem kosmetyków, które zgodnie z naturą fizycznie pomagają organizmowi, lecz wyraźnie zostaje przekroczona granica kultu. Cytuję z jednej ze stron „spa” Medytacyjna podróż do wnętrza z gongiem – oczyszczenie z toksyn całego ciała i umysłu. Niezwykła podróż w głąb własnego ciała i umysłu dzięki pierwotnym dźwiękom – odprężenie, odzyskanie sił witalnych, głęboki relaks. Rytuał głębokiego poznania samego siebie, który wyostrza intuicję, wyzwala twórcze pokłady inspiracji, ożywia umysł i wspomaga proces uczenia się. To niezwykła wyprawa do nowego świata, który każdy z nas nosi w sobie: niezwykła moc dźwięku przenosi naszą świadomość do stanu błogości, bezpieczeństwa i spokoju. Dostrojony do tego rezonansu umysł wchodzi w stan głębokiej medytacji. Niezwykła podróż w miejsce, gdzie rządzi nasza podświadomość i intuicja.” Tutaj mamy typowo new Agowe stosowanie słowa „toksyna”. Człowiek już jest w stanie uwierzyć, ze coś takiego istnieje, skoro mówią mu o tym w profesjonalnym salonie kosmetycznym. Chcą nas w nim „oczyścić z toksyn”, więc się zgadzamy, nieźle jest mieć oczyszczoną skórę, a może i coś więcej w organizmie. Słowo „toksyna” brzmi zniechęcająco, nie chcemy tego mieć. Natomiast na czym polega to sięganie do naszego „umysłu”? Na czym polega sięganie do naszego „umysłu” i „intuicji”?. Czytamy dalej „Masaż dźwiękami przynosi głębokie odprężenie, redukuje stres i przywraca naturalną harmonię psychofizyczną. Unikalne rytuały oparte na holistycznej filozofii Dalekiego Wschodu odzwierciedlające czystego ducha SPA. Łączą w sobie techniki masaży relaksacyjnych, shiatsu, ajurwedy, akupunktury i refleksologii.” Te ostatnie określenia nie wymagają już komentarza. Oto pierwsze nasze kroki były skierowane do salonu kosmetycznego, a trafiliśmy w gąszcz wiary w niemożliwe do udowodnienia sprawy. Idea holizmu, jest jedną z podstaw New Age. Uprawiający medycynę holistyczną znacznie przekracza kompetencje lekarza, czy kosmetologa, w kierunku psychologa, czy kapłana. Czy nie lepiej powierzać się w tym zakresie naprawdę specjalistom? Czy nie lepiej pójść do psychologa czy kapłana swojej religii? 


Unikajmy pogańskich egzorcyzmów

To ciekawe, że osoby, które gotowe są na każdym kroku wyśmiewać się z egzorcystów katolickich i organizowanych przez nich rekolekcji, z chęcią udają się na wyjazdy oferujące różnego typu „inicjacje”, „moce”, „siły”.  Gotowe są na magiczne usuwanie „ciężarów”, „złych mocy” i „toksyn”. Widać wyraźnie, że potrzeba religijności nie zanika, tylko jakby wchodzi na jej miejsce co innego, dziwaczna, komercyjna, lecz niestety niekiedy także duchowo skuteczna mieszanka. To ciekawe, że tego nikt nie tępi, nie każe temu towarzyszyć psychologom, tak jak obwarowaniu podlegają kapłani katoliccy. Takie wyjazdy to przecież nic innego jak pielgrzymki, inicjacje, rytuały, egzorcyzmy, lecz już z post-katolickiej rzeczywistości duchowej.


Maria Patynowska

Cytowana w tekście homilia ks. dr Włodzimierza Cyrana, biblisty, egzorcysty, ze spotkania ewangelizacjno-modlitewnego w Archikatedrze Częstochowskiej z 27 kwietnia 2013 roku. W homilii została poruszona tematyka inicjacji. (Nagranie umieszczono na kanale YouTube Wspólnoty Mamre.)

Śledź(0)

Adres śledzenia tego komentarza

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS tego komentarza

Napisz komentarz

mniejsze | większe

busy

Publicystyka