Petycję do Władimira Putina, by swojemu nowemu pieskowi nadał imię Donald, przynieśli dziś do poznańskiego konsulatu uczestnicy happeningu Akcji Alternatywnej Naszość. Wraz z nią dostarczyli budę, worki na psie kupy, gumową kość, obrożę przeciwpchelną oraz miskę z karmą.
„Nie róbmy polityki! Budujmy Sowietom pomniki”, „Grzegorz Schetyna to urodziwa jest psina”, „Deszcze niespokojne poszarpały psa, a my w tym burdelu 70 lat” – z takimi transparentami przyszli do konsulatu członkowie Naszości.
Powodem happeningu był fakt, że Putin dostał niedawno w prezencie uroczego szczeniaczka, z którym pokazywany był w największych telewizjach. Potem na oficjalnej stronie rosyjskiego rządu zapytał obywateli, jakie dać mu imię. Na apel ten odpowiedzieli członkowie Naszości. „Nadanie pieskowi Pana Pułkownika imienia Donald przyczyni się do ocieplenia w stosunkach między naszymi narodami. Ten doniosły akt pokaże jasno, jakiego modelu współpracy pragną obie strony. Będzie też dowodem uznania dla zasług polskiego premiera we wprowadzaniu owego modelu w życie” – napisali w petycji.
O modelu tym napisali następująco: „Donald aportujący, liżący buty, merdający ogonkiem i drapany za uszkiem w nagrodę za posłuszeństwo – ten widok ucieszy wszystkich polskich przyjaciół Rosji. Imię to będzie gwarancją, że każda ręka podniesiona na premiera Rosji zostanie odgryziona i obgryziona do szpiku kości. Będzie też nawiązaniem do drogich Polakom czasów Łajki i Szarika, a także odrzuceniem obcej naszej wspólnej słowiańskiej kulturze tradycji amerykańskiego imperialisty psa Pluto”.
Buda dla pieska Donka ustawiona została pod tablicą informacyjną konsulatu, jednak policjanci zablokowali jego bramę. – Chcemy przekazać petycję konsulowi. Przecież po to m. in. są placówki dyplomatyczne – tłumaczył dowódcy policjantów Piotr Lisiewicz z Akcji Alternatywnej Naszość. – Nie możecie jej przekazać – odpowiedział oficer.
Policjanci nie dopuścili uczestników happeningu nawet do domofonu konsulatu. Przystąpili do legitymowania członków Naszości. Ci odpowiedzieli na to głośnym... ujadaniem. Dowody osobiste policjantom wręczali w zębach. Nie chcieli oni ich w ten sposób przyjąć. Również po spisaniu danych cofali rękę, gdy legitymowani próbowali odebrać dokument zębami.
W odpowiedzi na chodniku koło budy członkowie Naszości zaprezentowali scenkę z lalką Putina-zgredka i działającego na baterię pieska Donalda, który na jego widok piszczał i „lizał” go po rękach. Wypowiedzieli się też na temat wyglądu pomnika bolszewików, którzy, jak mówili, wyzwalali Polaków w 1920 r. „Dołączyć Szarika do pomnika!” – krzyczeli.
- Wieje wiosna ode Wschodu – tak temperaturę kilkunastu stopni poniżej zera w czasie happeningu skomentował Lisiewicz. Z piosenką Jak rozmawiać trzeba z psem wystąpił Piotr Montowski: „Wy nie wiecie, a ja wiem,/ Jak rozmawiać trzeba z psem,/ Bo poznałem język psi,/ Jako żołnierz WSI/ Putin woła: - Do mnie, psie!/ I Donald odzywa się”. Piosenka nawiązywała też do niedawnego zaproszenia Wojciecha Jaruzelskiego przez prezydenta, kiedy to piesek: „wstał, wyprężył grzbiet,/ Żebym z nim do Bronka szedł./ Szliśmy razem - ja i on,/ Pies pokochał szefa WRON”.
Magdalena Nowak
Film z happeningu Akcji Alternatywnej „Naszość”
Dim lights Embed Embed this video on your site
Dim lights Embed Embed this video on your site
Szkoda, że już pułkownik putin wybrał imię, fajnie by brzmiało - kondonek