Nie zatrzymujcie tego marszu | Artykuły

Publicystyka - Artykuły

AddThis Social Bookmark Button

Jeśli opozycyjność ma znaczyć więcej niż werbalny sprzeciw, jeśli ma być twórcza i prowadzić do kreowania nowej rzeczywistości - powinna odrzucać wszystko co proponuje III RP – z jej mediami, establishmentem i samozwańczymi elitami. Nie tylko ze względu na ich fałsz, intelektualną marność i semantyczne zaprzaństwo, ale dlatego, że niemożliwe jest budowanie społeczności ludzi wolnych wraz z tymi, którzy noszą piętno niewolnictwa. Kto próbuje takiej sztuki – nie tylko nie ocali niewolników, ale zgubi ludzi pragnących wolności.

"W wielkiej wspólnocie żyjących nie ma miejsca ani dla wampirów, ani dla upiorów, ani dla zmór nocnych” – przypomniał przed miesiącami Jarosław Marek Rymkiewicz i te słowa poety trzeba odczytać wprost, poza ich wymiarem symbolicznym.

Wielką „wspólnotę żyjących” poznaliśmy podczas sobotniego marszu. Jego atmosferę mogą zrozumieć tylko ci, którzy pamiętają manifestacje roku 1980 i noszą w pamięci doświadczenia komuny. Wbrew opiniom niektórych „konstruktywistów”, próbujących sprowadzić oppositio do walki z „wydłużeniem wieku emerytalnego, podnoszeniem podatków i polityką antyrodzinną" – myślę, że był to akt autentycznego buntu i zanegowania całego porządku III RP.

Życie w komunizmie jest piekłem, ale nie dla wszystkich” – pisał przed laty Leopold Tyrmand, -  „Jest piekłem dla ludzi dobrej woli. Dla uczciwych. Dla rozsądnych. Dla chcących pracować z pożytkiem dla siebie i dla innych. Dla przedsiębiorczych. Dla tych, którzy chcą coś zrobić lepiej, wydajniej, ładniej. Dla tych, którzy chcą rozwijać, wzbogacać, pomnażać. Dla wrażliwych. Dla prostolinijnych i skromnych. Natomiast dobrze prosperują w komunizmie głupcy nie dostrzegający własnej marności i śmieszności. Doskonale powodzi się służalcom, oportunistom i konformistom; wiedzie im się tym lepiej, że z czystym sumieniem mogą nie robić nic, albowiem i tak nie sądzą, że należy coś robić w zamian za serwilizm - czują się zwolnieni z wszelkiej odpowiedzialności co wzmaga ich znakomite samopoczucie”.

Ponieważ komunizm nie ma nic wspólnego z ideologią ani doktryną polityczną, dokonanie prostego zabiegu i zastąpienie tego określenia nazwą „III RP”, nie będzie nadużyciem. Pozwoli nam celnie zdefiniować obecną rzeczywistość oraz dostrzec, że państwo to jest sukcesorem komunistycznego piekła.

Ta prawda uwidoczni się jeszcze mocniej, gdybyśmy słowami Tyrmanda próbowali opisać bezmiar hipokryzji i oszustw towarzyszących poczynaniom grupy rządzącej:

Nikt, kto skłonny jest walczyć o godność własną – pisał autor „Złego” -  i chce pozostać w zgodzie z własnym sumieniem, nie zgodzi się na to, żeby nazywać dzień nocą, ciemnotę kulturą, zbrodnię przyzwoitością, niewolę wolnością - na mocy dekretu komunistycznych władców. Poprzez kłamstwo komunizm staje się wszechobecny, przeobraża się we własność bytu, partnera istnienia, element panteistyczny, z którym nawet ścinanie paznokci ma coś wspólnego. Groza kryjąca się w tym stanie rzeczy jest nie do pojęcia dla ludzi …”

 Ten sam semantyczny terroryzm, z którego komuniści uczynili narzędzie swojej władzy, jest dziś użyty przeciwko dążeniom milionów Polaków. Działaniem medialnych terrorystów sprowadza się nas do poziomu zakładników kilku pojęć – cepów, narzuconych jako ograniczenie dla naszych pragnień i postulatów.

Czy nie jest to mechanizm opisany niedawno przez prof. Legutkę, który dostrzegając „naturę i rozmiar destrukcji, jakiej dokonała Platforma Obywatelska w polskim narodzie”, trafnie dostrzegał w nim cechę, jaką posiadała PZPR?  Mechanizm, który nie tylko upodabnia grupę rządzącą do partii komunistycznej, ale stawia nas w sytuacji społeczeństwa poddanego dyktatowi „rozbestwionego kłamstwa jakim komunizm wypełnił swój świat”.

Przykłady tego kłamstwa towarzyszą nam od chwili powołania rządu PO-PSL, a od dnia tragedii smoleńskiej stało się ono fundamentem obecnej władzy. Na nim zbudowano prezydenturę Bronisława Komorowskiego oraz oparto kolejną kadencję Donalda Tuska. Produkt tego kłamstwa – wszechobecny „aparat nienawiści”, jest dziś gwarantem obcych wpływów. To z zachowań antypolskich apatrydów, kraje sąsiedzkie czerpią wiarę w polską głupotę i rozgrywają nasze losy w teatrze globalnych interesów. To z postaw polskojęzycznej mniejszości, dla której „moskiewska prawda” znaczy więcej od życia Polaków, wyrasta pogarda, z jaką traktują nas kremlowscy ludobójcy.

Czy dostrzegając tę patologię, wolno nam uznać tych ludzi za rodaków lub obdarzyć ich godnością Polaka – tylko dlatego, że zrządzeniem Opatrzności urodzili się w kraju nad Wisłą? Jak wówczas scalić nasz ból i gniew z aroganckim samozadowoleniem smoleńskich łgarzy? Jak pogodzić marzenia o wolnej Polsce z realiami stworzonymi przez sukcesorów, dla których polskość będzie zawsze wroga i  nienormalna?

Gdy z odwagą przyjmiemy diagnozę polskiej rzeczywistości, trzeba postawić pytanie - wolno nam poprzestać na negacji tylko niektórych jej elementów? Zmienić nazwiska ministrów i zachować wpływy grupy rządzącej? Stworzyć „rząd fachowców” i umocnić władzę lokatora Belwederu? Zadbać o sprawy gospodarcze i utrwalić układ w służbach specjalnych? A może odwołać się do miraży nieistniejących mechanizmów i mamić Polaków potęgą karty wyborczej?

Ci, którzy proponują taką drogę, powinni też wskazać system wartości, jakim zmierzyli polską rzeczywistość oraz metodę, pozwalającą im oddzielić rzeczy dobre od złych. Jeśli odwołują się do szlachetnego oppositio – niech powiedzą, gdzie przebiega granica ich sprzeciwu i na czym się ona opiera? Czy pozwala ona rozmawiać z Polakami za pośrednictwem ośrodków propagandy? Czy umożliwia gradacje na złych i dobrych polityków grupy rządzącej? Czy zezwala na wspieranie inicjatyw Pałacu Prezydenckiego lub sprowadza się do jałowych wniosków „o konstruktywne wotum nieufności”? A może chce dziś wyciszyć głosy krytyki i stworzyć z „naszych” mediów kolejne partyjne komunikatory?

Ta myśl może się wydać śmieszna, ale jedyny sposób walki z dżumą to uczciwość” – mówi jeden z bohaterów „Dżumy”. I zapewne jest to norma śmieszna, gdy widzimy jak żyją ludzie prawi, nieprzystosowani do polskiej codzienności, zepchnięci na jej margines.

Ci, dla których życie w III RP jest piekłem.

Spotkałem tych ludzi podczas sobotniego marszu i wiem, że ktokolwiek spróbuje ich oszukać, paktować zza ich pleców z niewolnikami lub łudzić zwycięstwem wyborczym – będzie nie tylko podobny rządzącym apatrydom, ale zaprzepaści ogromny potencjał.

Nie wolno odrzucać broni przeciwko bezkształtowi dławiącemu Polskę. Dziś jest nią siła słowa, nazywania rzeczy po imieniu, bez światłocieni i zabójczych kompromisów. Inaczej - walka z potworem żyjącym z kłamstwa, stanie się walką z cieniem. By uczynić go widocznym, trzeba nazwać prawdziwym imieniem, obnażyć i powalić w bezpośredniej bitwie.

Ten kto uważa, że można zwyciężyć bez otwartego konfliktu z grupą rządzącą – jest głupcem, albo rzecznikiem własnych interesów. W całą koncepcję autentycznego oppositio wpisany jest sprzeciw, wola walki i intencja burzenia złych fundamentów. Podważanie tego porządku prowadzi do absurdu, w którym miarą „demokracji” byłby serwilizm i uległość, a wyrazem skuteczności - amoralny koniunkturalizm.

Traktowanie III RP jako reprezentacji narodu lub odbiorcy obywatelskich roszczeń – jest nie tylko bezcelowe, ale tworzy niebezpieczny klimat konwalidacji obecnego układu i wprowadza w błąd miliony Polaków, przekonanych, że żyją w świecie demokracji. Jeśli z doświadczeń ostatnich lat mamy wynieść mądrą konkluzję, musi ona dotyczyć całego obszaru relacji społecznych i prowadzić do gruntownych zmian w myśleniu o Polsce.  Nie wolno utrwalać poglądu, jakoby niepodległość tego państwa kupiono za cenę „okrągłego stołu” ani wspierać przekonania, że układ III RP działa w warunkach pełnej suwerenności.

Obowiązek reprezentantów narodu polega na odrzuceniu całego bagażu antyludzkiej i antypolskiej tradycji, zatruwającej nasze życie od ponad dwóch dekad.

Dlatego sobotniego marszu nie wolno zatrzymać na stacji „konstruktywnej opozycji” lub kierować na manowce pseudodemokracji.  Trzeba zrobić odważny krok i z gniewu ludzi uczciwych wytyczyć drogę do wolnej Polski.

 

Śledź(0)

Adres śledzenia tego komentarza

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS tego komentarza

Napisz komentarz

mniejsze | większe

busy

Publicystyka