Tradycyjnie już, sprawy najważniejsze dla Polaków dokonują się w cieniu tematów zastępczych. Rozgrywanie ich decyduje dziś nie tylko o sukcesach propagandowych grupy rządzącej, ale pozwala na bezpieczne – czyli dokonywane bez naszej wiedzy – przeprowadzenie kolejnych aktów kapitulacji państwa.
- Padają nazwiska polityków z czołówki życia publicznego, ale jeśli nie zostaną im postawione zarzuty to nie mogę ich ujawnić, aby nie narazić się na proces o zniesławienie. Pewne jest, że korupcja na taką skalę nie mogła się odbyć bez parasola politycznego – mówi portalowi Fronda.pl Cezary Gmyz, dziennikarz śledczy „Rzeczpospolitej”.
Niemal każdy, kto obserwuje życie publiczne w III RP ma świadomość, że przestrzeń medialna jest zalewana rozlicznymi tematami zastępczymi. Tylko w ostatnim czasie można było wskazać co najmniej kilka spraw, których rozmyślne nagłaśnianie posłużyło do odwrócenia uwagi Polaków od rzeczy prawdziwie istotnych. Począwszy od epatowania opinii publicznej sprawą zabójstwa dziecka, po celebrowanie wrzasków i bełkotu przedstawicieli grupy rządzącej. To ostatnie narzędzie bywa wykorzystywane coraz chętniej – szczególnie od chwili, gdy rządowi propagandyści dostrzegli, jak wyreżyserowane wystąpienia Tuska bądź błazenada posła na P. wywołują nerwowe reakcje wśród publicystów i polityków opozycji.
Do redakcji „Rzeczpospolitej” docierają listy i e-maile od Polaków zza wschodniej granicy, którzy narzekają na kłopoty z uzyskaniem polskich wiz. Okazuje się, że szwankuje system elektroniczny, który miał wszystko ułatwić. Ale nie tylko.
Nie pomogły płacz, łzy i oskarżanie CBA o spisek polityczny. Beata Sawicka została skazana na trzy lata więzienia. Sawicka będzie tez musiała zapłacić grzywnę w wysokości 40 tys. zł i 8,4 tys. kosztów sądowych. Sąd zdecydował też o przepadku 52,3 tys. zł.