Marsz Niepodległości: czas patriotów | Kultura

Kultura - Kultura

AddThis Social Bookmark Button

fot. za PoloniaChristiana.plRafał A. Ziemkiewicz: każdy Marsz Niepodległości był sukcesem jego twórców, a zarazem porażką tych, którzy z polskiej tradycji wymazują endecję.

Prof. Krystyna Pawłowicz: pod rządami PO i prezydenta Komorowskiego Polska stopniowo traci niepodległość.

Jan Pospieszalski: Marsz Niepodległości to reakcja na pedagogikę wstydu, propagowaną w III RP.

O wywołującym wielkie emocje Marszu Niepodległości mówią dla PCh24.pl członkowie jego Komitetu Honorowego.

Już w najbliższą niedzielę ulicami Warszawy wyruszą Polacy, dla których „niepodległość” nie jest tylko pustym i wyblakłym słowem. 11 listopada, w Święto Niepodległości kilkadziesiąt tysięcy ludzi zamanifestuje swoją narodową dumę i patriotyzm. Podobnie jak przed rokiem załopotają setki biało-czerwonych flag, zabrzmią pieśni i piosenki związane z naszą tradycją narodową.

Taka celebracja Święta Niepodległości znowu rozzłości postkomunistyczne elity III RP i cały szereg środowisk lewackich. Znów zakrzykną, że ulicami Warszawy idą faszyści, bo na taki właśnie epitet w ich optyce zasługują ludzie oddani swojej Ojczyźnie.

Marsz Niepodległości będzie czasem patriotów. Specjalnie dla PCh24.pl opowiadają o nim ci, którzy popularyzują jego ideę. Jako osoby znane, biorące aktywny udział w polskim życiu publicznym, nie obawiają się mówić głośno o wartościach, które dominujący w naszym kraju liberalno-lewicowy nurt od dawna próbuje odłożyć do lamusa.


Dlaczego?

Jaki sens ma dzisiaj branie do ręki drzewca z biało-czerwoną flagą i maszerowanie ulicami stolicy? Po co hołdować takim wartościom jak niepodległość czy patriotyzm? Dlaczego właśnie teraz, gdy czarowani jesteśmy mirażem wtopienia się w wielką europejską wspólnotę? Po co nam duma z naszego państwa, jego tradycji i historii.

Jan Pospieszalski (muzyk, dziennikarz i publicysta): Popieram inicjatywę tego marszu, ponieważ mamy w Polsce poważny deficyt dumy narodowej. Przez ostatnie 20 lat w naszym kraju nie było mowy o tego typu inicjatywach. Elity III RP popularyzowały coś, co można nazwać pedagogiką wstydu, obciachu. Hasło „naród” zostało przeklęte na równi ze zbrodniczymi ideologiami, patriotyzm potraktowany został niczym niemodny trend, a deklarowanie miłości do własnej ojczyzny uznane zostało za rodzaj jakiegoś chorego patosu.

Myśl tę rozwija Sylwester Chruszcz, polityk, były eurodeputowany, dzisiaj jeden z liderów środowiska skupionego wokół periodyku „Myśl.pl”. - W jakimś sensie Marsz Niepodległości staje się wydarzeniem historycznym. Obrazuje bowiem, jak pokolenie młodych ludzi podnosi głowy mimo wielu lat komuny, a później dyktatu „Gazety Wyborczej”. Wszystkie te elementy poważnie splądrowały polską świadomość narodową, więc fakt, że młodzi tak bardzo angażują się dzisiaj na rzecz upamiętnienia idei niepodległości, że uznali patriotyzm za coś nowoczesnego, jest bardzo budujący.

Z kolei prof. Krystyna Pawłowicz, prawnik i poseł PiS, zwraca uwagę na to, jak od kilku lat po macoszemu traktowana jest polska niepodległość. – Wystarczy spojrzeć na działania dyplomacji wobec naszych sąsiadów: Niemiec i Rosji. Przykładem niechaj będą wyprawy ministra Sikorskiego do Berlina i składane tam deklaracje, a wręcz hołdy o gotowości delegowania polskiej suwerenności na Brukselę. A wszystko to odbywało się bez zgody i wiedzy parlamentu. Innym przykładem jest to, co dzieje się przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. Kolejne fakty, które wychodzą na światło dzienne pokazują, że jako państwo nie mamy w tej sprawie kompletnie nic do powiedzenia – mówi z emfazą.

Rafał Ziemkiewicz, pisarz, dziennikarz i publicysta, zaznacza, że dużą zasługą Marszu Niepodległości jest przywracanie właściwego miejsca w tradycji polskiej prawicy narodowej.

- Inicjatywa Marszu Niepodległości pozwala oczyścić Święto Niepodległości z różnych marginalnych i mało znaczących w gruncie rzeczy incydentów, które miały miejsce w przeszłości, gdy jakiś debil popisywał się hajlowaniem i wykrzykiwał głupie hasła – mówi Ziemkiewicz - Od razu też, gdy pojawiła się idea tego Marszu „Gazeta Wyborcza”, a także zaprzyjaźnione z nią media i autorytety rozkręciły całą machinę propagandową, która miała na celu zrównanie idei narodowodemokratycznej z ideologią faszystowską czy nazistowską. Takie oszczerstwa, które mają na celu wykorzenienie tradycji endeckiej z polskiej historii, uważam za bardzo podłe, szczególnie, że i mnie bliskie są idee narodowej demokracji – dodaje.


Tłumy

 W ubiegłorocznym Marszu Niepodległości wzięło udział ponad 20 tysięcy ludzi. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że potencjał mobilizacyjny tego wydarzenia nie jest dziełem zwykłego przypadku. Kryją się za tym poważne motywacje.

Nieco zaskoczony tym, że Marsz Niepodległości gromadzi tak wielu uczestników jest Sylwester Chruszcz: - Wydawało mi się, że te wszystkie działania mediów i elit III RP, które miały na celu zdeprecjonowanie tego, co piękne, wzniosłe i dumne, zniwelowały znaczenie patriotyzmu i doprowadziły do poczucia dekadencji w polskim społeczeństwie. Tymczasem młodzi ludzie odbili się od tej nihilistycznej ściany. To fascynujące, że tylu ludzi, że te tłumy, wbrew propagandowym hasłom o jakimś „oszołomstwie” czy „chuliganerii”, gromadzą się wokół Marszu wyrażając w ten sposób swój szacunek dla idei niepodległości.

Jan Pospieszalski: - Marsz Niepodległości uwalnia potrzebę identyfikacji ludzi ze wspólnotą narodową, bo ludzie nie potrafią żyć wypierając się własnej tożsamości.To pokazuje naturalną potrzebę wyzwolenia się Polaków z tej, narzucanej nam, pedagogiki wstydu. Gromadząc się na Marszu Niepodległości, hołdujemy wartościom patriotycznym, pokazujemy, że jesteśmy po prostu normalni. Nienormalni są zaś ci, którzy próbują nas pozbawić dumy z naszego kraju i naszej tradycji.

Zdaniem red. Ziemkiewicza, tak duża liczba osób uczestnicząca w Marszu Niepodległości to efekt sytuacji, w której identyfikacje polityczne nie odpowiadają aspiracjom Polaków, a przeciętny wyborca nie ufa dzisiaj ani Donaldowi Tuskowi, ani Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Drugim elementem, który ma powodować, że ludzie tak chętnie przychodzą manifestować swoje przywiązanie do idei niepodległości jest kwestia relacji Polska – Unia Europejska. Wśród głównych sił politycznych w naszym kraju brakuje bowiem – według pisarza – rzeczywistej alternatywy.

- Dwie najsilniejsze dzisiaj partie polityczne w wielu kwestiach niewiele się różnią, szczególnie zaś jeśli chodzi o temat integracji Polski z Unią Europejską. Tusk jest wobec UE bardzo entuzjastyczny, zaś Jarosław Kaczyński bardziej sceptyczny, ale tylko w sferze retoryki. Tymczasem Polska to kraj postkolonialny i jej stosunek do integracji jest bardzo ważny – mówi Ziemkiewicz. - Młodzi ludzie decydują się więc wybrać dziedzictwo Narodowej Demokracji. Myśl narodowa kojarzy im się bowiem – i słusznie – z postulatem twardej obrony narodowych interesów. A to jest dzisiaj bardzo, bardzo potrzebne – dodaje.


Kontra

 Po wydarzeniach z zeszłorocznego Marszu Niepodległości, gdy relatywnie niewielka grupa chuliganów wszczęła między sobą burdę, prezydent Bronisław Komorowski nie tylko postanowił ograniczyć prawo do zgromadzeń, ale także zaproponował własną inicjatywę marszu.

Zgodnie z deklaracjami ministra w Kancelarii Prezydenta prof. Tomasza Nałęcza, w takim marszu powinni pójść obok siebie „wszyscy” - od Sławomira Sierakowskiego po prof. Jana Żaryna.

Dzisiaj już wiadomo, że „prezydencki marsz niepodległości” wyruszy ulicami Warszawy pod nazwą „Razem dla niepodległej”. Nie da się ukryć, że jego celem jest zawłaszczenie potencjału mobilizacyjnego, którym dysponuje społeczna, oddolna inicjatywa.

Co o kontrze prezydenta Komorowskiego mówią nasi rozmówcy?

Ziemkiewicz: - W najlepszym wypadku oceniam to jako działanie bardzo niezręczne, ale być może chodzi o coś gorszego. Przypomina mi to rodzaj propagandy, który za moich młodzieńczych lat nazywał się „jednością ideowo-polityczną klas”. Co takie działania mają na celu? Chodzi o tworzenie ułudnej, zadekretowanej jedności po to, by święta narodowe nie mogły być okazją do manifestowania swojego sprzeciwu wobec tej władzy. Tymczasem właśnie po to Polacy wychodzą na ulicę z okazji świąt narodowych, by dać wyraz temu, że się z obecną władzą nie zgadzają, że jej nie chcą.

Wyraźnie oburzona decyzją prezydenta Komorowskiego jest też prof. Pawłowicz. - W moim przekonaniu, jest to rodzaj prowokacji. Chodzi o stworzenie konkurencji dla obywatelskiej inicjatywy takiego marszu. Ja nie zauważyłam żeby Bronisław Komorowski był jakoś bardzo przywiązany do samej idei niepodległości – mówi. - Ciężko inaczej, bardziej racjonalnie wytłumaczyć tą inicjatywę pana prezydenta. Nagle się obudził i zaczyna organizować marsze niepodległości? To brzmi mało wiarygodnie – dodaje.

W podobnym tonie wypowiada się Artur Zawisza, polityk i wiceprezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, który sprawuje patronat nad Marszem Niepodległości.  - Prezydentowi, jako politykowi czynnemu przez całe lata III RP, jakoś nigdy nie przychodziło do głowy, by dzień 11 listopada świętować w sposób inny niż poprzez uczestnictwo w obchodach urzędowych, państwowych – stwierdza i zaraz dodaje nieco sarkastycznie, że jeśli prezydent Komorowski pod wpływem Marszu Niepodległości zmienił zdanie i spodobały mu się inicjatywy pozarządowe, to można się cieszyć.

- Społeczna inicjatywa Marszu Niepodległości to położenie akcentu nie tyle na sam marsz ile na ideę niepodległości. Pytanie, czy prezydent czyni podobnie – pyta też retorycznie Zawisza.

Jan Pospieszalski nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że prezydencka inicjatywa będzie przeciwskuteczna. - Prezydent podejmuje próbę walki z obywatelskim żywiołem. Myślę, że na dłuższą metę kompletnie mu się to nie opłaca. Prezydentowi poradziłbym więc, żeby zrezygnował z pomysłów, które mają na celu kontrowanie żywiołowej inicjatywy. Takie działania skazane są na niepowodzenie. To pokazuje zaślepienie pana prezydenta, a także jak bardzo oderwał się od Polaków i tego, czym naprawdę pulsuje Polska – mówi.

Z kolei Sylwester Chruszcz, oprócz tego, że prezydent uderza w Marsz Niepodległości, zwraca uwagę na jedyny plus marszu „Razem dla Niepodległej”. - Trasa prezydenckiego marszu zakończy się pod pomnikiem zapomnianego przez polską historiografię Romana Dmowskiego. A to - proszę pamiętać - jest wielką zasługą obywatelskiej inicjatywy Marszu Niepodległości.


Krzysztof Gędłek

Śledź(0)

Adres śledzenia tego komentarza

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS tego komentarza

Napisz komentarz

mniejsze | większe

busy

Publicystyka