Cztery lata w kolejce do lekarza | Ekologia, zdrowie

Społeczeństwo - Ekologia, zdrowie

AddThis Social Bookmark Button

fot. Sanja Gjenero/sxcNawet cztery lata Polacy czekają do lekarzy specjalistów. Średni czas oczekiwania na wizytę w poradni to ponad dwa miesiące. Do rzecznika praw pacjenta wpłynęło w ub.r. aż 16 tys. skarg na brak dostępu do usług medycznych.

NIK w informacji o wynikach kontroli w Narodowym Funduszu Zdrowia wskazuje na utrudniony dostęp do lekarzy specjalistów. Wytyka funduszowi także to, że nie zapewnił osobom płacącym składki ubezpieczeniowe równego dostępu do usług medycznych.

Inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli wyliczyli, że w ub.r. do poradni tarczycy chorzy czekali aż 124 dni. Zaledwie 10 dni mniej, czyli 110 dni, ciągnęła się kolejka do poradni endokrynologicznej osteoporozy. Lepiej wyglądała sprawa dostępu do lekarzy zajmujących się chorobami mięśni – 94 dni. Dzieci cierpiące na schorzenia genetyczne mogły zostać przyjęte „już” po 82 dniach oczekiwania.

Nie wszyscy są jednak równo traktowani. Bywają województwa, w których kolejki przekraczają wyliczone średnie. Na przykład w wypadku oddziałów reumatologicznych, gdzie średnia krajowa wynosi 82 dni, mieszkańcy Śląska musieli przeżyć w cierpieniach ponad rok (377 dni), zanim zostali przyjęci. Jeszcze więcej cierpliwości musieli wykazać Ślązacy, którzy mieli skierowanie na rehabilitację. Żeby dostać się na oddziały rehabilitacyjne, czekają 443 dni.

Jednak rzeczywistość polskiej służby zdrowia wymyka się nawet wnikliwemu badaniu inspektorów NIK-u. – Zgłosiła się do mojego biura poselskiego w Olsztynie pani, której powiedziano, że na operację zaćmy musi czekać aż cztery lata. W NFZ-ecie powiedziano jej, że w warmińsko-mazurskim jest za mało okulistów – opowiada posłanka PiS-u Józefina Hrynkiewicz, członek sejmowej komisji zdrowia. Pani prof. Hrynkiewicz z autopsji zna problemy służby zdrowia. Leczy się w jednej z renomowanych stołecznych klinik. Na podstawowe badania musi czekać kilka tygodni.

Czesław Hoc, endokrynolog i poseł PiS-u, zwraca uwagę na bardzo długi czas oczekiwania na specjalistyczne terapie. – Musi upłynąć kilka miesięcy, zanim osoba, u której zdiagnozowano nowotwór, rozpocznie terapię – mówi. Fora internetowe są pełne dramatycznych wpisów dotyczących problemów z dostępem do publicznej służby zdrowia. Jeden z internautów opisuje zdarzenie ze szpitala w Zabrzu. Pewna starsza pacjentka przyszła do szpitalnej przychodni z problemami po operacji urologicznej. Nie mogła oddawać moczu. Prosiła, by przyjął ją lekarz. Usłyszała, że najbliższy wolny termin jest dopiero za rok. Kiedy staruszka zwróciła uwagę, że może nie dożyć do tego czasu, usłyszała: – Cóż, jeżeli taka będzie wola Boża.

Niestety nic nie wskazuje na to, że sytuacja w publicznej służbie zdrowia poprawi się w przyszłym roku. W wyniku rosnącego bezrobocia coraz mniej osób płaci składki na ubezpieczenie zdrowotne. Mniejsze wpływy do kasy NFZ-etu mogą skutkować jeszcze trudniejszym dostępem do darmowych usług medycznych

 

Autor: Wojciech Kamiński | Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Śledź(0)

Adres śledzenia tego komentarza

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS tego komentarza

Napisz komentarz

mniejsze | większe

busy

Publicystyka