Wielki Wuj wpuszcza Wielkiego Brata… | Blogi

Publicystyka - Blogi

AddThis Social Bookmark Button

Czy tak wygląda raj Wielkiego Wuja i Wielkiego Strażnika Żyrandoli? | fot. za Niepoprawni.pl, Kapitan NemoTusk, który od ponad czterech lat chce nam zrobić dobrze, przygotował w konspiracji do społeczeństwa Wielki Prezent – jak przystało na Wielkiego Wuja. Tym prezentem będzie powszechna kontrola Internetu, dzięki czemu żaden Komor, żaden TuskWatch, czy Niepoprawni pl. nie oprą się Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

A każdy internauta już zupełnie straci ochotę na walkę z Wielkim Bratem, który przysoli  mu taką karę, o jakiej w najczarniejszych snach nie potrafił nawet wyśnić. Bo Wielki Wuj wprowadza Wielkiego Brata do stworzonego przez siebie raju po to, by przy pomocy kar na internautów, zasilić gasnący budżet i wzbudzić zaufanie do kierownictwa partii i rządu. Zgodnie z regulacją ACTA zostaną dopuszczone, nieznane polskiemu prawu odszkodowania zgodnie z "sugerowaną ceną detaliczną" (art. 9 ust. 1), czy też nieproporcjonalne do naruszenia prawa  sankcje karne "wystarczające do odstraszenia od popełnienia naruszenia w przyszłości" (art. 24).

Wyobraźmy sobie Kapitana Nemo, który – wbrew prawom autorskim – sugeruje, że Nasz Drogi Przywódca niczym nie różni się od Łukaszenki. A nazwisko Łukaszenka jest przecież nazwiskiem prawnie chronionym, jak nazwisko Kim Ir Sen. Wtedy wpada do Kapitana Nemo o godzinie szóstej rano oddział ABW do walki z prawami autorskimi i po krótkim areszcie, Kapitan Nemo otrzymuje sankcję karną w wysokości 10 milionów złotych – czyli dokładnie tyle samo, ile chciał otrzymać Lech Wałęsa od Cenckiewicza i Gontarczyka za ich książkę pt. „Sprawa Lecha Wałęsy”. Nie mam więc wątpliwości, że poparcie dla ACTA – oprócz władz partii i rządu wyrazili także ojcowie założyciele III RP.   Jest więc oczywiste, że żadnych konsultacji nie trzeba było w tym kraju przeprowadzić...

Dlatego, rząd podpisze regulacje ACTA, chociaż najbardziej kontrowersyjne są nieprecyzyjne zasady identyfikowania naruszających prawo w Internecie. Umowa pozwala państwom sygnatariuszom ustanowić przepisy nakazujące operatorom Internetu przekazywanie posiadaczowi praw autorskich informacji pozwalających na zidentyfikowanie abonenta, co do którego "istnieje podejrzenie, że jego konto zostało użyte do naruszenia" (art. 27 ust. 4). Wystarczy zatem podejrzenie, że konto blogera zostało użyte do naruszenia i bloger ma milion złotych do tyłu – czyli całe życie do tyłu...

Wątpliwości budzą też rygory dotyczące sprzętu i oprogramowania, które mogą służyć do łamania prawa autorskiego, np. kopiowania, gdyż wykorzystać można do tego sprzęt, który w domu posiada większość Polaków. Tym sprzętem jest komputer PC z oprogramowaniem. Zatem, wystarczy, że oddział ABW stwierdzi, że podejrzany posiada narzędzie zbrodni, czyli komputer PC, by ten do końca życia pluł sobie w brodę, że uwierzył w postęp i modernizację, którą przyniósł nam Wielki Wuj, który wprowadza nam teraz od kuchni Wielkiego Brata. Rozumiem więc przerażenie rodziców, że Donald Tusk wprowadzi kiedyś laptopy do szkół. To rodzice zapłacą za surfowanie dzieci po kontrolowanym przez Wielkiego Brata Internecie. Wystarczy, że w 2020 roku latorośl odsłucha najnowszą piosenkę Maryli Rodowicz – by Rodzice poszli z torbami, dzieci do domu dziecka , a laptop do kolejnego dziecka, które prędzej czy później stanie się ofiarą Wielkiego Brata.

Na przykład art. 23 ust. 1 ACTA posługuje się pojęciem piractwa praw autorskich, zobowiązując państwa-strony do kryminalizacji umyślnej postaci takiego czynu, a nie wiadomo, czym jest piractwo na gruncie ACTA, bo umowa tego nie definiuje. Zatem pole do interpretacji jest olbrzymie – nawet większe niż je mają na Zielonej Wyspie organy podatkowe, które zniszczyć mogą każdego, w oparciu o własne interpretacje. I choć zdaniem adwokata Xawerego Konarskiego, specjalisty od prawa autorskiego, największym błędem było konspiracyjne przygotowanie tej umowy, mimo że dotyczy tak wrażliwych kwestii, jak wolność wypowiedzi w internecie - to na oko i ucho wiadomo, że Wielki Wuj chce nam tylnymi drzwiami wprowadzić „postępową” Białoruś, gdzie każdy będzie potencjalnym przestępcą oraz źródłem przychodów budżetowych.

Skoro Wielki Wuj wszystko już sprywatyzował, trzeba było znaleźć nowe źródła dochodów Państwa. Internauta jest pod tym względem idealny: siedzi sobie z kuflem piwa przy kompie i pluje na władzę ludową, zamiast zwiększać wydajność produkcji ! Jak go się przykładnie ukarze i zabierze narzędzie zbrodni – z ochotą ruszy, jako woluntariusz do rozlepiania plakatów przywódców partii i rządu…

To wszystko opisał Orwell w powieści „Rok 1984” i doprawdy trzeba było aż 28 lat by znalazł się w tym kraju Wielki Wuj, który to wszystko zrealizuje przy pomocy Wielkiego Brata i przy poparciu Wielkiego Strażnika Żyrandoli.

Śledź(0)

Adres śledzenia tego komentarza

Komentarze (0)

Zapisz się do RRS tego komentarza

Napisz komentarz

mniejsze | większe

busy

Publicystyka