Kto kogo instruuje? | Blogi

Publicystyka - Blogi

AddThis Social Bookmark Button

Łukasz KołakJak to dobrze wrócić do domu po tygodniu ciężkiej pracy i poznać nowy (stary) skład rządu, który przez najbliższe lata będzie robić nam dobrze pod każdym względem. Szczególne zaufanie wzbudza nowy minister sprawiedliwości – Jarosław Gowin, który może i tam z prawem niewiele ma wspólnego, ale za to potrafi, jak mało kto w Platformie, robić dostojne miny, więc do tego resortu jak najbardziej się nadaje. W charakterze listka figowego oczywiście, bo jak dobrze wiemy, w naszej umiłowanej ojczyźnie o funkcjonowaniu żadnego prawa, poza prawem Kaduka, mowy być nie może, a poza tym i tak w resorcie owym (jak i pozostałych zresztą) „inni szatani mają być czynni”. A pan Gowin i reszta to tylko figuranci systemu, zaprojektowanego przy wódce i zakąsce w willi MSW w Magdalence w czasach „sławetnej i chwalebnej” (oraz „pokojowej” oczywiście) transformacji ustrojowej.

W dniu zaprzysiężenia Nowego Wspaniałego Rządu wypływają też kolejne dobrodziejstwa z naszej nieustającej przyjaźni ze Związkiem Socjalistycznych… o pardon! – z Federacją Rosyjską. Po 10 kwietnia 2010 r. owa przyjaźń nabrała przyspieszenia i widzimy dziś, że przynosi to efekty. Oto służby wszelakie zajęły się na nowo sprawą uprowadzenia Krzysztofa Olewnika. Okazuje się, że nie było to żadne uprowadzenie, tylko samouprowadzenie. Niedługo dowiemy się pewnie, że Krzysztof Olewnik nie tylko sam się uprowadził i instruował swoich domniemanych porywaczy o tym jak mają rozmawiać z jego rodziną, ale też sam się wiązał, przetrzymywał w norze, doprowadził do wycieńczenia i zmarł. Ot takie przedłużone w czasie samobójstwo. Pewnie po swojej śmierci sam wykopał sobie dół i się w nim zakopał. A wszystko na złość tacie. Nasi dzielni mołojcy z prokuratury, wiedzeni doświadczeniem śledczych sowieckiego… o pardon! międzynarodowego MAKu, badającego katastrofę smoleńską, umieją już odczytywać z taśm właściwe nagrania. Tylko czekać, kiedy głos w tej sprawie zabierze dostojny Jarosław Gowin. Ponieważ klasyki nigdy za dużo, warto zatem zadać sobie na koniec leninowskie pytanie: „kto kogo?”. Kto kogo instruuje?

Łukasz Kołak

Śledź(0)

Adres śledzenia tego komentarza

Komentarze (1)

Zapisz się do RRS tego komentarza
...
0
kto to może wiedzieć / podpisano - nasze kamienice ...
civis bonus , 30 November 2011

Napisz komentarz

mniejsze | większe

busy

Publicystyka