Lider greckiej Radykalnej Koalicji Lewicy (SYRIZA) Aleks Cipras, który jako drugi z kolei polityk podjął misję utworzenia rządu koalicyjnego, oznajmił, że nie jest w stanie zebrać dostatecznego poparcia dla "rządu lewicy", przeciwnej programowi oszczędności.
Historia ostatnich dekad świadczy o tym, że Rosja nie miała skrupułów, aby niewygodnych dla siebie prezydentów usuwać z tego świata.
Kiedy Rosja jesienią 1999 r. rozpętała drugą wojnę czeczeńską, jeden z rosyjskich generałów stwierdził w telewizji, że całe zło, jakie w ciągu wieków spadło na Rosję, wyszło z Polski, a teraz rolę Polski przejęła Czeczenia. Rozmawiając 17 października 1999 r. w Groznym z prezydentem Czeczenii Asłanem Maschadowem, wspomniałem o tej niezwykłej zbieżności losów naszych krajów. Wyraźnie poruszony prezydent przypomniał swoją niedawną wizytę w Polsce, kiedy został przyjęty owacją na stojąco w Sejmie.
Dylemat niemieckich wielkomocarstwowych ambicji ujmowany jest następująco: Niemcy są za duże jak na Europę, za małe jak na świat. Żeby więc odgrywać rolę mocarstwa światowego, muszą poszukiwać partnera, który swoimi zasobami powiększyłby ich potencjał. Znajdują go w Rosji.
Myśl o stworzeniu osi Berlin - Moskwa nie jest także obca kołom rosyjskim. Już uważani za pionierów geopolityki rosyjskiej gen. Milutin i gen. Wandam postulowali stworzenie bloku geopolitycznego sięgającego od Atlantyku do Pacyfiku, opartego na przymierzu niemiecko-rosyjskim. Także inicjator kolei transsyberyjskiej min. Siergiej de Witte był przekonany, że kolej ta stanie się komunikacyjnym kośćcem wielkiej eurazjatyckiej przestrzeni, spinając brzegi Atlantyku z brzegami Oceanu Spokojnego.
Socjalista Francois Hollande zwyciężył w niedzielę w wyborach prezydenckich we Francji, uzyskując ok. 52 proc. głosów - wynika z sondażów powyborczych różnych instytutów opinii publicznej. Nicolas Sarkozy zdobył ok. 48 proc.
Wybory prezydenckie we Francji tuż, tuż, więc – jak zwykle – poglądy, wypowiedzi, zachowania i szanse kandydatów są przedmiotem zainteresowania komentatorów. Mało kto jednak (u nas) zwraca uwagę na zwyczaj tak bardzo już utrwalony w związku z tą okolicznością, że można śmiało uznać go za „tradycję republikańską”, a mianowicie przedwyborcze spotkania pretendentów do urzędowania w dawnej rezydencji Madame Pompadour (przez lud zwanej mniej wytwornie „Domem dziwki króla”) ze zwierzchnikami lóż masońskich.